
Zupełnie inna historia dotyczy mieszkańca bloku z wielkiej płyty w jednej z miejscowości w południowej Polsce, który początkowo chciał zerwać 24-miesięczną umowę z dostawcą internetu światłowodowego. Kiedy dowiedział się o kosztach związanych z takim działaniem, odstąpił od pierwotnego zamiaru. Dzień później zgłosił się z reklamacją, że internet nie działa. Co ciekawe w odstępie kilkunastu minut z podobną reklamacją zgłosiło się pięciu innych użytkowników z tej samej klatki.
Dostawca szybko zauważył, że ktoś wczesnym rankiem włamał się do pionu technicznego, w którym przebiegają m.in. światłowodowe przewody telekomunikacyjne Dwa z nich, należące do dwóch różnych dostawców zostały umyślnie przecięte ostrym narzędziem. Niestety to za mało, by oskarżyć o ten czyn „trudnego” klienta. W bloku nie było monitoringu. Z drugiej strony – czy mógł być to przypadek? Nie sądzimy.




